Karolina zauważyła ją pierwszego dnia po przeprowadzce. Nowa sąsiadka mieszkała dokładnie naprzeciwko. Widywała ją czasem przez wielkie okna salonu — zawsze w ruchu, zawsze jakby trochę poza zasadami.
Pewnego sobotniego popołudnia spotkały się w windzie.
— Ty jesteś Karolina? — zapytała nieznajoma.
— Skąd wiesz?
— Karton z twoim nazwiskiem stoi przed drzwiami od trzech dni.
Obie zaczęły się śmiać. Miała na imię Lena. Godzinę później siedziały już przy kawie.
Lena opowiadała o podróżach, zmianach pracy i decyzjach podejmowanych bez wielomiesięcznego zastanawiania się. Karolina słuchała z fascynacją. Przez ostatnie dziesięć lat jej życie było dokładnym przeciwieństwem.
